[ Ciekawostki / temat multimedialny ]

2 Likes

:rofl:

5 Likes

Przypowieść o tym jakim typem weganina nie być na dystansie kilku zdjęć

Nawiedzonych niejedzących mięsa nie brakuje. Ciekawe co by sobie typ zrobił, gdyby się dowiedział że zjadł na nieświadomce coś niewegańskiego, co chyba każdemu weganinowi się przytrafiło, czasem niejednokrotnie. Brak dystansu doprowadza do skrajności, czego przykładem jest powyższa wrzuta z twittera.

2 Likes


Całkiem interesująca debata na temat AI (dla zainteresowanych można włączyć napisy PL)
1 Like

1 Like

Czytanie dla samego czytania to chuj

3 Likes

wot? Czasem czytam do roboty ale zasadniczo wolę jednak dla przyjemności.

Chodzi mi o to że czytanie dla samego faktu czytania jest nic nie warte. Stąd ten obrazek jest mocno nietrafiony. Nie zliczę ile znam osób, które mówią że dużo czytają, ale zawsze są to jakieś czytadła, które nic nie wnoszą. Czytanie takich czytanek to jak oglądanie słabego filmu. Stąd gloryfikowanie samego faktu że ktoś trzyma książkę i składa litery wzrokiem jest bez sensu.

Jednak chyba lepiej żeby ktoś czytał ‘‘pierdoły’’ niż nie czytał wcale. A jeśli po przeczytaniu potrafi opowiedzieć fabułę to jednak nie poszło to na marne: trenował pamięć. A gusta są różne i odmienne rzeczy nas fascynują. A poza tym myślę / mam nadzieję że dobre wyniki sprzedaży tej literatury niskich lotów mogą wspierać wydawanie ambitniejszych rzeczy. (analogicznie jak w wytwórniach muzycznych)

Jasne że czytanie nawet syfu, jakoś tam rozwija pamięć czy utrwala zasady pisowni. Tak czy inaczej to jest po prostu jakaś tam forma rozrywki, jak oglądanie TV. Możesz oglądać jakieś mockumentary na Polsacie albo porządny dokument na Planete, ale jedno drugiemu nie równe. Stąd akcje typu “czytaj więcej”, bo co z tego że ktoś czyta tygodniowo jedną książkę jak to będzie np jakaś polska fantastyka z fabryki słów, a ktoś inny czyta reportaże Czarnego po rozdziale na tydzień albo rozkminia D.F Wallace’a czy nawet jakąś klasyczną beletrystykę.

1 Like

Tak, ale mało prawdopodobne że ktoś się rzuci na np. Bułhakowa jeśli nie zaczął od czegoś prostego, choć i tak to tylko będzie mały procent - większość zostanie przy tym samym. To zawsze będzie piramida: najwięcej tych łatwych, prostych i przyjemnych książek - a im trudniejsze i wymagające tym mniej mają czytelników… Pewnie te nawyki czytelnicze w głównej mierze wynosi się jednak z domu - nawet kiedyś myślałem o takim temacie żeby ci co czytają wypowiedzieli się skąd im to się wzięło.

Zgadzam się bo jestem tego idealnym przykładem. Sam zaczynałem od dużej ilości tektury od Fabryki Słów (nie licząc wcześniejszych pozycji dla dzieci i młodzieży) i wyniosłem to z domu. Po prostu odnoszę się do obrazka, który powiela poczucie sporej grupy ludzi, że sam fakt czytania urasta to rangi jakiegoś wielkiego, poszerzającego horyzonty aktu.

1 Like