Depeche Mode

chciałem tylko napisać że juz za pięć dni w katowicach koncert
i ja tam kurwa będę.

chyba najmniejszy koncert na całej trasie, czytajac co tam kombinują goście z fc dm to w ogóle będzie wyjątkowy gig
a własnie widziałem bootlegi z anaheim i z chicago, które sprawiająże chyba przez 5 najbliższych nocy nei zmrużę oka

musiałem

a ten ich lider wielki gwiazdor to nadal cpa czy juz sie wyleczyl?

z tego co słyszałem to mają wrócić jeszcze na jeden gig w tym roku.

dave już ponoć ne ćpa… ale kto go tam wie. GOD of OZON, zmieni to w jakiś sposób Twoje “zainteresowanie” tym zespołem? 8)

niestety nie ma to wiekszego wplywu na moj brak zainteresowania nimi - tak pytalem tylko z ciekawosci czy jeszcze zyje czy juz sie przekrecil :wink:

ja do Warszawy bede pewnie jechal, ale kurde tyle jeszcze czasu do koncertu :confused:

thank you all -> na plycie pewnie masz bedziesz? po gigu skrobnij wrazenia

ahhh zazdrosc :slight_smile:

czy tam wielki gwiazdor nie wiem - z tego co go ich widziałem raczej dobre wrażenie sprawia, no i zdaje sie że problemy z ćpaniem ma już za sobą (jesli pytasz poważnie).

barthez
płyta :slight_smile: ciężko było wyrwać bo rozeszły sie w kilka dni ale się udało. jak mi się uda uzbierać kasę to w warszawce w czerwcu też się pojawię :slight_smile:

muza ok tak samo ćpa jak kurwa rip wokal warzone wattie exploited fitz business czy tabuny innych srać na to ich sprawa dragi: karne.pl/narkotyki.html były są i będą w hcpunk bla bla czy to sie komuś podoba czy nie such is life

kolo maluje paznokcie…fanów emo napewno to zelektryzuje :smiling_imp:

mike ness social distortion też sie maluje i CO Z TEGO?jest git prawda odin?hahhaha
punk rock dawno to obcykał nim te emo pipy sie pojawiły

Ja rowniez zawitam w Katowicach… Dalem sie namowic na fali sentymentu do czasow Violator i Music for the Masses ale jakos nie jestem super entuzjastycznie nastawiony. Ostatnia plyta smetna przeokrutnie. Najwazniejsze zebym zachowal sily na Doomriders nastepnego dnia:)

dobrze, że Misfits się nie malowali bo bym ich kurwa nie słuchał!!!

Yo, i 7 Seconds psia ich mac!

po prostu czad
koncert życia dosłownie

wszystko mnie napinkala
gardło - wydzierałem sie kuźwa tak ze nie wiem czy było słychać dave’a
nogi - o 14 juz byłem pod spodkiem
ręce - nie wiem czy to od machana przy never let me down czy od bycia “behind the wheel”.

jak martin odstawił shake the disease solo to ciary po plecach.

zajebisty set, mnóstwo starych numerów, dave w formie tyłeczkiem kręcił, wrzeszczał.
no dosłownie było wszystko wszystko

aha support też całkiem fajny

[quote=“thank you all”]po prostu czad
koncert życia dosłownie

wszystko mnie napinkala
gardło - wydzierałem sie kuźwa tak ze nie wiem czy było słychać dave’a
nogi - o 14 juz byłem pod spodkiem
ręce - nie wiem czy to od machana przy never let me down czy od bycia “behind the wheel”.

jak martin odstawił shake the disease solo to ciary po plecach.

zajebisty set, mnóstwo starych numerów, dave w formie tyłeczkiem kręcił, wrzeszczał.
no dosłownie było wszystko wszystko

aha support też całkiem fajny[/quote]

ahhhh :unamused:

no to bede atakowal Wawe, bo przepuscic drugi koncert DM to bylby wstyd i porazka :confused:

jeeeee mam bilet na koncert do Wawy :slight_smile:

ja też :slight_smile:

dobrze bylo, choc chory jechalem i jeszcze bardziej chory wrocilem, wiec zabawa dosc bierna w moim wykonaniu byla…ale DM mistrzowskie

było zajebiście

atmosfera nieco lepsza w katowicach ale setlista z warszawy po prostu ideał:)

ja jechałem z obawami że niewiele zobaczę, bo dosć późno wyjeżdzaliśmy
ale trochę zwinnosci i 5 m od sceny :slight_smile:

w ogóle DM w szczytowej formie
dave ma zajebisty głos ostatnio, garniturek też pięknie na nim lezy, mruczy, podskakuje, za jajka sie chwyta. rewelka

juz niebawem kolejne koncerty DM na żywo :wink:

tak masz racje oni naprawde byli martwi :laughing:

Sucham właśnie “Violator” - jakżeż doskonała płyta to jest! Pamietam, że będąc gówniarzem słuchającym metalu, zapieprzającym w koszulinach Iron Maiden i Metalliki, nienawidziłem tak zwanych “depeszów”. Szkoda, że wtedy nie zadałem sobie trudu posłuchania płyt DM…
Po latach posłuchałem płyt i zostałem zauroczony! Tak mi zostało do dziś i co jakiś czas lubię wrzucić sobie “Violator” właśnie, albo “Songs Of Faith And Devotion”. Zresztą każda ich płyta robi… (no prawie - te pierwsze płyty z lat '80 to jakieś disko… Chyba…)