Endpoint [USA]

http://b7.ac-images.myspacecdn.com/00312/73/86/312286837_l.jpg

Nigdy wcześniej ich nie słuchałem i chociaż od czasu do czasu chciałem ich sprawdzić, to dopiero lektura Burning Fight mnie do tego skłoniła… i od paru dni nie schodzą z odtwarzacza.

Dobry hardcore z dobrych czasów. Trochę emo. :]

myspace.com/endpoint
myspace.com/endpoint
myspace.com/endpoint

właśnie dzisiaj też po nich sięgnąłem. dobry band
ogólnie wzięło mnie na lata 80-90’.

o, mam podobnie
wzielo mnie na 90s
i caly czas katuje battery i trial
a wogole battery to sie doczekalo sie swojego topicu na forum?

a co do tego zespolu,to fajny.

no mnie wzięło na endpointa z dwa tygodnie temu, ale myślałem że mają swój temat tutaj, bardzo ich lubię

ja mam totalna jazde na muzyke z tamtego okresu i malo wazne jest czy jest to new school czy bardziej zemowaciale brzmienia

Endpoint bardzo lubie

consumed by your poison - pamietam ze jakis czas temu byla jakis topic o Battery, choc moze bylo to tylko nawiazanie ktore pozniej przerodzilo sie w rozmowe tylko o nich :smiley:

[quote=“VszwedoV”]ja mam totalna jazde na muzyke z tamtego okresu i malo wazne jest czy jest to new school czy bardziej zemowaciale brzmienia
[/quote]

Ja w sumie też, ale Endpoint (i ciągle kilka innych składów) mnie zawsze omijał. W każdym razie mocno rządzi. :]

ja polecam errortype: eleven, kto nie zna, bo sam też ich omijałem, ale niezłe emo
myspace.com/errortypeeleven

same takie klimaty ostatnio farside, falling forward, the evens, gameface, nation of ulysses
to jest muzyka

a ja podsune jeszcze też niezły band z louisvilie ziomale endpoint - By The Grace Of God youtube.com/watch?v=67aSI0FS74E

To trochę więcej niż ziomale - dwóch typów się pokrywa - wokal i gitara. :]

A Duncan Barlow z Endpoint i By The Grace Of God grał także w równie dobrym Guilt - www.myspace.com/bardstownuglybox

to jest niezłe całe…sobie można pierdół poczytać louisvillehardcore.com/ :laughing:

Zajechałem kiedyś kasetę z Endpoint na śmierć. Dzięki temu tematowi dowiedziałem się, że był to album “Catharsis” :smiley: Dobry zespół,świetna maniera wokalna, nie słuchałem sto lat dobry pretekst żeby odświeżyć. Płytę By The Grace… skombinowałem sobie po przeczytaniu recenzji w zinie , bodajże Reality, nieźle się za nią nabiegałem. Piękne to były czasy. :unamused:

Genialna i unikalna myzyka. Kapela dla mnie podstawowa w latach 94-96. In a time of hate LP i Catharsis LP slucham do dzis. Szkoda ze w Polsce zostawilem wszystkie memorabilia, ale w jak zdarzy sie okazja na pewno cos wstawie.

slamdek.com/
slamdek.com/
slamdek.com/

By the Grace of God tez sluchalem, ale tam to moze ze dwa numery byly dobre.

youtube.com/watch?v=nHgj2DfD … re=related
youtube.com/watch?v=nHgj2DfD … re=related
youtube.com/watch?v=nHgj2DfD … re=related

endpoint zajebiste!

z rzeczy w podobnym klimacie polecam [size=150]chalkline[/size]. wydali chyba tylko jedną płytę - in the present tense.

Jak lubicie takie rzeczy, to sprawdzcie tez pierwsza epę Enkindle, pozniej Enkindles chyba, a potem z tego powstal jakis hord, ktorej nazwy nie pamiętam teraz, ale cos czuję, że Novakh albo Malik poratują.
I Shenoem tez dobra epka byla. Ta z filiżanką.

A jak lubicie więcej popu jeszcze w takiej muzie to Copper rządzi (reklamowany przez Trustkill jako hardcore’owy Cranberries), a trochę bardziej rockowo to Beta Minus Mechanic - w obu hordach panny na voxach. I oczywiscie Cross Section, ktorzy mieli rewelacyjny kawalek na “Over the edge II”. Podobno z tych zespolow wszyscy sie nabijali w ich okolicy, ale ja ciągle je lubię:)

Mnostwo bylo fajnych hord tego typu. Sensefield, Whirpool… I wszyscy wyglądali jak ludzie i nie malowali ryjsonów. Nawet nie wiem, w ktorym momencie pojawily sie te rozczochrane koczkodany z tekstami o niczym.

Fanom tego typu grania proponuję sprawdzenie zespołów wydawanych w latach 90. przez Doghouse Rec. A szczególnie Majority Of One.

[quote=“Pat_of_Resistance”]
Mnostwo bylo fajnych hord tego typu. Sensefield, Whirpool… I wszyscy wyglądali jak ludzie i nie malowali ryjsonów. Nawet nie wiem, w ktorym momencie pojawily sie te rozczochrane koczkodany z tekstami o niczym.[/quote]

smutne i prawdziwe…

Bez przesady, te koczkodany wyewoluowały gdzieś obok i nie mają z hc/punkiem nic, poza podkradzioną etykietką, wspólnego. Natomiast taką muzykę jak Endpoint ciągle tu i ówdzie się gra.

Chociaż nie ukrywam, że cieszyłbym się gdyby doszło do jakiegoś większego revivalu takiego grania. Skoro była już fala powrotu youth crew, to może czas na powrót prawdziwego emo. ;]

emo metal czy metalcore wlasnie niedawno opuscily scene hc na rzecz metalowej
te inne potworki tez juz chyba oddaly zajebana etykietke hc/punka

jest teraz przestrzen zeby ktos sie zajal revivalem zespolow o podobnym brzmieniu jak endpoint
wkoncu bym sie w czym odnalazl:D

Maciek - o to mi chodzilo, co napisałeś. Nawet nie wyewoluowały, tylko zajebali nazwę. Nie oni jedni.

Ale revivalu to bym nie chciał. Mentalnego może tak, ale fajnie byłoby gdyby coś nowego ktoś próbował wymyślać, zamiast przebierać się za typów sprzed 20 lat. To nigdy nie kończy się dobrze. Jeden, dwa zespoły robią coś fajnego, a reszta to bezmyślne kopie zazwyczaj, które jednego roku są youth crew, drugiego 80s HC, a trzeciego Clevo, by na koniec odkryć post hardcore i stać się szalonymi jazzmanami i bohemą.

W każdym razie - fajnie słuchać jak dzisiaj Rob Pennington mówi gościnnie ze sceny na maxa dobre rzeczy - patrz video z Chicago gdzieś na tym forum.

Pat, masz rację, takie revivale dobrze się nie kończą - trochę się zagalopowałem. Ale przemawia przeze mnie żal, że urodziłem się za późno i w złym miejscu i przez to tyle fajnych rzeczy mnie minęło… ;]