Frontside [POL]

Smigajac po necie dopiero teraz zauważyłem ze kilka dni temu była premiera nowej płyty…ktos juz miał z nia doczynienia?? nie przesłuchałem jej jeszce ale mam przeczucie ze to bedzie kupa.

Nie ma jakiejś zasadniczej zmiany w stosunku do poprzedniej płyty - kawałki na ogół nieco wolniejsze, dużo mniej melodyjnych wstawek. Słychać bardzo duże wpływy metalu a’la Lamb Of God.

Mi to troche przypomina ich starsze wydawnictwa.Ogolnie na + bo teoria konspiracji za bardzo cukierkowa była gdzieniegdzie.

o kurde… faktycznie!
był taki zespół :exclamation: :wink:

Generalnie co zawsze uważałem Frontside za gówno, muszę przyznać że ta płyta daje rade. W porównaniu z Teorią Konspiracji która dla mnie była totalnym NU Metalem z śmiesznymi czystymi wstawkami mającymi na celu chyba wywołanie bardziej śmiechu niż płaczu, ta wydaje się trochę dojrzalsza i bardziej dopracowana. W końcu zrezygnowali z dawania w co 2 kawałku czystych wokali tylko o ile się nie mylę są na tej płycie tylko w 2 numerach. Swoją drogą nawet one wydają się ciekawsze i już nie wywołują śmiechu. Zdania na temat Frontside nie zmienię ale co do płyty jestem na tak.

obecnie Frontside dla sceny “hardcore” to jak Włochaty dla sceny “punk” :unamused:
nawet tytuły płyt jakieś takie desperackie… “zniszczyć wszystko”, “wbrew wszystkiemu”…

texty dalej maja o dupie maryny ?

teksty jak zawsze…
muzycznie fajniej niż ostatnio

tak

Zostal tam ktos ze starego skladu?
Mimo ze byli homofobami to scena ich tolerowala :wink:

“jestem pieklem , czekam na znak, zniszczyc wszystko” o kurwa to jest za mocne :smiley:

trochę Hatebreed :wink:

o ile mam pewien sentyment, to od jakiegoś, dłuższego już czasu, to takie Kombii polskiego metalcore’u.

Niby też mam sentyment, ale według mnie to metal dla gimnazjalistów.

Wojownicy sxe i diy :laughing:

Nie no fajnie grają, szkoda że chujowo.

…a co sądzicie o ich “nigdy do końca nie zaufaj” sprzed stu lat chyba (95?). wydobyłem z kufra zakurzoną kasetę bez okładki i odpaliłem w deku. realizacja jak na współczesne warunki trochę mało basowa… coś jak kombi bez drugiego “i” i może dlatego minimalnie lepiej wchodzi niż nowe produkty frontside’ów. kiedyś tarzało… ale dziś raczej bez sentymentu - z powrotem do kufra :wink:

jak dla mnie to Frontside skończył się na Zmierzchu Bogów

Pomijając gusta, teksty itd to uważam, że płyta jest nagrana ZAJEBIŚCIE i że “Zed” Zalewski dał radę! W porównaniu do innych nowych rzeczy ta płyta brzmieniowo miażdży - szczególnie u kumpla na bardzo dobrym sprzęcie słuchało się zajebiście…

właśnie o to mi chodziło :wink: