[ kościół oazą średniowiecza ]

Mnie trochę zastanawia zmiana stanowiska społeczeństwa. Jeszcze niedawno wartościami nadrzędnymi były religia, kultura i przynależność etniczna. Dzisiaj kiedy problem uchodźców nieco ucichł wszyscy stawiają życie na pozycji absolutu. Czy ten trend się utrzyma?

są jakieś badania czy to takie subiektywne oddczucie?

zestawiłeś w jednym szeregu bieżączkę i setki, tysiące lat rozwoju “ludzkości”;
odrzućmy bieżączkę; w kontekście aborcji i życia ludzkiego jako absolutu, może być i tak, że w przyszłości taki Marek Jurek oceniony zostanie jako awangarda postępu;

poz_dr

jest moc


właśnie mógłbyś chińczyk rozwinąć o jaką zmianę stanowiska społeczeństwa chodzi bo też tego nie skumałem

no to teraz ultrakatolicki beton odsunie się od PIS i zagłosuję na Rysia Mema, Patologię O. lub SLD nie ma innej opcji :slight_smile:

Nie, nie jest możliwe, ponieważ nie ma alternatywy na polskiej scenie politycznej dla wyborców ultrakonserwatywnych (wybiorą mniejsze zło czyli PIS choćby po to, żeby banksterka rysia i szwindlarze Patologi nie wrócili do władzy). Po drugie, Jarek powiedział, że będą dalsze prace. Myślę, że po prostu wykreślą zapisy które mogłyby być odczytane jako chęć karania kobiet.

a co mają do tego ulatrakatolicy? sam pisałeś że to tylko beton

ale co to ma do rzeczy? być może utworzą. czy spowoduje to, że ultrakatolicy zagłosują na tę koalicję przeciwko PIS?

a co mają do tego ultrakatolicy? sam pisałeś że to tylko beton (gdyby mieli głosować na nich tylko ultrakatole, to nie wygraliby nigdy)
choć moge przyznać że przy niskiej frekwencji mogą znaleźć podobną ilość ciemnoty, czyli 6 mln (w 36 mln kraju), które zagłosują w obawie przed banksterką, na bankstera Morawieckiego, to przez 3 lata może się tyle wydarzyć że nikt tego po prostu nie wie, a więc wróżenie z fusów i mówienie jak będzie, jest tylko niepoważnym pierdoletem

ps:
z resztą ja zapomniałem że rozmawiam z osobnikiem, skołowanym prawacką szczujnia na tyle aby twierdzić że Tusk to polityczny bankrut XDDD
tyle w tym temacie
https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/14595715_1297402500269883_2851441526348646246_n.jpg?oh=c31169a670c9cf6152dde5516cd80dad&oe=58AD23FF

Stonóg wziął na celownik kolejnego sługę bożego, tym razem chodzi o malwersacje kasy z Caritasu, o to że przedstawiciel boga który rodził się w ubóstwie, pośród krowich odchodów, nosi ekskluzywne ciuchy, zegarek wartości samochodu itd. Darczyńca który łożył mln € na fundację, gdy zwrócił się do biskupstwa z zastrzeżeniami, usłyszał tylko że jest wrogiem kościoła, i że ma oddać wszystkie dowody przeciwko księdzu.
W tle oczywiście orgie z udziałem duszpasterza i męskich prostytutek.

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Stonoga to katozjeb który uważa JPII za największy autorytet i najwyraźniej dopiero odkrywa metody działania tej organizacji, a mnie to wszystko nie dziwi i nie zdziwi mnie jak go zwyczajnie odjebią, a już dostaje pogróżki.

Akcja pod Caritasem
Ksiądz dyrektor ełckiego Caritasu malwersuje pieniądze - twierdzi biznesmen, który ofiarował tej organizacji charytatywnej milion euro.
Francuski biznesmen Vincent Martet mówi, bym podczas rozmowy z dyrektorem ełckiego Caritasu zwrócił szczególną uwagę na garderobę księdza Dariusza Kru­czyńskiego: - Same najlepsze i najdroższe marki: Hugo Boss, Armani, Gucci i zegarek wartości samochodu – mówi Martet.
Trudno to jednak sprawdzić, bo ks. Kruczyński unika spotkania ze mną. Raz powiedział, żebym przyjechał w innym terminie, a za drugim razem przekazał przez sekretarkę, że na wszystkie pytania odpowie kierowniczka Caritasu Renata Stańczyk, bo, jak twierdził, on wyjeżdża na kilka dni za granicę.
Pani Stańczyk niewiele może pomóc, bo o wspólnych interesach księdza dyrektora i francuskiego biznesmena nic prawie nie wie. Może jedynie potwierdzić, że wśród darczyńców tutejszego Caritasu był Vincent Martet, ale to było przed laty, teraz już nie wspiera ani Caritasu, ani nowo wybudowa­nego domu samotnej matki. Dlaczego? Tego pani kierownik nie wie.
BĘDEM DLA CIEBIE DEWELOPEREM
Vincent Martet jest Francuzem, ale ma polską żonę. Opowiada, że dziesięć lat temu przyjechał robić w Polsce interesy. Chciał inwestować, ale też pomagać innym. Namiary Darka, czyli ks. Dariusza Kruczyńskiego, rzutkiego, pomysłowego i pracowitego księdza z Ełku, dał mu znajomy. Dla Marteta ważne też było to że biskupem diecezji ełckiej był Jerzy Mazur werbista, a ten zakon Francuz wspierał w Wietnamie.

  • Podobało mi się zaangażowanie Darka na rzecz pomocy biednym, dlatego zdecydowałem się wspomagać jego działania - mówi dziś.
    Jak twierdzi, przez pięć, sześć lat przekazał na rzecz Caritasu ponad milion euro. Nie chcę się tym chwalić, wspominam o tym jedynie dlatego, by powiedzieć, że leżało mi na sercu dobro Kościoła.
    Martet szybko jednak zauważył, że podstawowa różnica między polskim a francuskim Kościołem polega głównie na tym, że w jego ojczyźnie księża przymierają głodem i ściubią każdego eurocenta, a w Pol­sce raczej ociekają złotem. I ta drobna różnica zaczęła mu z czasem przeszkadzać.
    Zanim jednak tak się stało, ks. Kruczyń­ski był powiernikiem, pełnomocnikiem, przewodnikiem, doradcą i wspólnikiem Francuza. Pilnował jego inwestycji i miesz­kania. I to on najpierw namówił Marteta, by kupił 60-metrowy lokal w centrum Warszawy, a potem w jego imieniu i za jego pieniądze zapłacił za niego horrendalną kwotę 1,5 min zł - znacznie wyższą od cen rynkowych. (Prokuratura badała później, czy przy zakupie mieszkania nie doszło do oszustwa, ale sprawę umorzyła).
    „Zauważyłem niepokojącą zmianę u Da­riusza, który już nie prosił, ale coraz częściej żądał darowizn. Coraz bardziej niepokoiła mnie zmiana jego stylu życia, który był coraz bardziej wystawny” - pisał później Vincent Martet w liście do kard. Williama Levady z Watykanu.
    Około 2009 r. dyrektor Caritasu zadzwonił do Marteta i poprosił, by ten mu pożyczył 50 tys. euro, bo, jak mówił, zamierza kupić dom. Nalegał, by pieniądze Vincent wpłacił nie na jego prywatne konto, tylko Caritasu. Tłumaczył, że w ten sposób łatwiej mu będzie wyciągnąć z rachunku pieniądze.
    Dopiero po wielu miesiącach wyszło na jaw, skąd się wzięła ta nieoczekiwana prośba. Gdy Martet poprosił o zwrot pożyczki, dowiedział się, że pieniędzy nie dostanie, bo przecież dokonał darowizny na rzecz Caritasu.
    Zanim doszło do awantury, ksiądz dyrek­tor zaproponował biznesmenowi wspólny interes: on wniesie do spółki ziemię, którą Caritas otrzyma od miasta, a Martet sfi­nansuje budowę osiedla mieszkaniowego.
  • Będę dla ciebie budował jako deweloper, a zyskiem się podzielimy - zachęcał, ale Francuz nie wykazywał zainteresowania, bo już podejrzewał dyrektora Caritasu
    O nieuczciwość. Kruczyński był przecież prezesem i właścicielem spółki VD Invest (VD - czyli Vincent i Dariusz), którą finan­sował Martet, a mieściła się w domu księdza przy ulicy Dąbrowskiego. Ksiądz w dość prosty sposób wyprowadzał z niej pieniądze. Jako dyrektor Caritasu zlecał spółce VD Invest wykonanie nadzoru nad projektem termomodernizacji budynków ełckiego Caritasu, a już jako prezes VD Invest pod­pisywał umowę na tę usługę z księgowym
    Caritasu, który nie miał nawet uprawnień, by to nadzorować. Tak pieniądze krążyły między spółkami i ludźmi powiązanymi z ks. Kruczyńskim.
    JESTEM OSZUKIWANY
  • Pod koniec 2009 r. stwierdziłem, że je­stem po prostu okradany przez ks. Kruczyń­skiego. Odebrałem mu pełnomocnictwo i klucze do mojego mieszkania w Warszawie, w którym mieszkał przez ostatnie dwa lata - mówi.
    Francuz był zszokowany, bo w swoim warszawskim mieszkaniu znalazł frywolną bieliznę, gadżety erotyczne, płyty z filmami dla dorosłych, a także wyciąg z karty firmowej Caritasu. Wynikało z niego, że ks. Dariusz w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy pobrał z bankomatów w Warszawie 600 tys. zł. Vincent Martet uważa, że to niezbity dowód na nieuczciwość dyrektora Kruczyńskiego.
    Martet: - Pokazałem mu ten wyciąg, a on milczy. Dopiero dzień później mówi mi, że pojechał do Warszawy kupić cement. Do Warszawy? Za gotówkę? Przez siedem miesięcy jeździł taki kawał po cement?
    Zimą 2010 r. z dowodami w ręku Vincent Martet udał się do bp. Jerzego Mazura. Opowiedział o swoich podejrzeniach, pokazał zdjęcia, które znalazł w swoim warszawskim mieszkaniu, frywolną bieliznę, a także wycią­gi bankowe. Pokazał dokumenty, z których wynika, że okradany był nie tylko on, ale i miejscowy Caritas.
    Zapytał biskupa, czy wie, czym dyrek­tor Caritasu zajmował się podczas swoich wizyt w Warszawie. I z kim mieszkał w jego mieszkaniu. Zamiast odpowiedzi biskup prosi o oddanie wszystkich dowodów obciążających ks. Kruczyńskiego. I jest to ostatnia wizyta francuskiego biznesmena w pałacu biskupim.
    „Niestety po tylu latach wspierania Ca­ritasu zostałem określony przez bp. Jerzego Mazura jako osoba szkodząca Kościołowi” - poskarżył się w liście do Watykanu. Prosił o interwencję.
    Napisał, że nie chce zwrotu pieniędzy, pragnie jedynie, by ksiądz dyrektor, który okrada Kościół, został odsunięty. „Dariusz Kruczyński nadal prowadzi życie niegodne katolickiego kapłana. Nie rozumiem też, dlaczego duża liczba kapłanów diecezji ełckiej zna całą sytuację, a boi się temu przeciwdziałać. To nie służy dobru Kościoła” - napisał Martet.
    AKCJA DETEKTYWA RUTKOWSKIEGO
    Księdza Kruczyńskiego przy Vincencie Martecie zastąpił były wicewójt Ełku Tomasz Jaworski. Pełni on funkcję doradcy i partnera Francuza, taką jak do niedawna Kruczyński. Ma pecha, bo w 2011 r. ktoś złożył na niego donos i zaczęło się nim interesować CBA. Jaworski nie ma wątpliwości, że to zemsta dyrektora Caritasu. Któregoś dnia ksiądz zadzwonił do niego i powiedział: - A ostrze­gałem, że cię zniszczę.
    Dwa lata później Kruczyński wynajął detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Opowiedział mu, że próbuje się go w Ełku piętnować, trwa na niego nagonka i są ludzie, którzy chcą go zniszczyć.
    Jaworski dowiedział się tego wszystkiego od dziennikarza z Łodzi, który w towarzy­stwie agenta Rutkowskiego przyjechał do Ełku zebrać materiał o prześladowcach dyrektora Caritasu. Kilka miesięcy później sam Rutkowski zjawił się w Olsztynie i opowiadał, że wpadł na trop piramidy finansowej, którą stworzył Vincent M., wspierany przez byłego wicewójta Toma­sza Jaworskiego. Rutkowski opowiadał też o jakimś spisku, który ma odsunąć bp. Mazura od władzy. Gdy jednak adwokaci Jaworskiego zagrozili mu sądem, Rutkowski wycofał się ze wszystkiego i poprosił, by nie wszczynać postępowań.
    NIC WSPÓLNEGO
    Dwa lata temu na list Francuza odpowiedział watykański sekretarz Antonio Neri. Napisał, że sprawa zostanie dogłębnie zbadana, że bę­dzie się modlił za pomyślność, i poradził, by pan Martet zawierzył w tej sprawie Zbawcy. Mimo tych zapewnień do dziś nie wiadomo, jaki był efekt tego watykańskiego śledztwa.
    Jedno jest pewne, dyrektorowi Caritasu włos z głowy nie spadł. Na pytania, które wysłałem, ks. Kruczyński nie odpowiedział. A rzecznik ełckiej kurii ks. Marcin Maczan za­pewnia, że spór między dyrektorem Caritasu
    Vincentem Martetem to prywatna sprawa, która została już dawno zakończona. - My z nią nie mamy nic wspólnego - mówi.

    https://www.facebook.com/zbigniewstonoga.ilovezuckerberg/videos/664890807003068/
    https://www.facebook.com/zbigniewstonoga.ilovezuckerberg/videos/664902900335192/

Skoro w Kościele być może jest lobby gejowski i pedofilskie to trzeba zmienić tytuł wątku na
Kościół - oaza nowoczesności.

Wydaje mi się że homoseksualizm jest sporo starszy, niż cały ten kościół jaki znamy.
Poza tym, co mówi arcybiskup?
"Jesteśmy w takiej fazie rozerotyzowania społeczeństwa i to udziela się oczywiście też niektórym słabym jednostkom z kleru"
Czyli, drodzy parafianie, co prawda gwałcimy czasami dzieci, ale wszystkiemu winne jest to rozerotyzowanie społeczeństwa?
Może niech się częściej masturbują? .

Już była jedna podobna teoria jakoby dzieci prowokowały “duchownych” do zbliżeń, powodowanych brakiem czułości i zainteresowania ze strony rodziców.
Takie tezy wypowiadane opinii publ. świadczą tylko o średniowieczu w jakim ta instytucja tkwi + wiadomo, zasada kolesiostwa - bronimy swoich bez względu na to co zrobili.

Jest jeszcze nadzieja dla tego kraju :slight_smile:

1 Like

Trend sekularyzacji już nawet w USA zaskoczył. Wydaje mi się, że w PL pomogło odejście od nachalnego antyklerylizmu a’la nasz forumowy kolega na rzecz luźnej szydery i promocji ateizmu/agnostycyzmu.

Pytanie typu “Czy jedzenie mięsa z żyda na surowo, pomaga na odchudzanie?” ma IMHO lepszy psychologicznie efekt niż “Wszyscy księża to złodziej i pedofile”.

Nachalny antyklerykalizm a’la razor, przegrywa z luźną szyderą, dobre, dobre :smiley:
Mnie się jednak wydaje że w Polsce, ten sekularyzm pełza, bardzo pełza, ale jednak, i nie ma to związku z antyklerykalizmem który uprawia Urban, czy uprawiał Palikot, czy luźną szyderą, ale to zwyczajnie znak czasu, w którym to szambo regularnie wybija samo.
Natomiast do tego aby ten kraj stał się społeczeństwem w pełni sekularnym jeszcze daleka droga, pewnie to się stanie, ale my tego raczej nie dożyjemy.

Hitchslap vs Nie Urbana.

Myślę że w kraju, w którym parafiance pokazuje się nagranie, na którym widać jak na dłoni że jej proboszcz ciągnie dziecku fiuta, a ona przeprasza i mówi że i tak w to nie uwierzy, bo to bardzo porządny ksiądz, żadna łagodna szydera nie odniesie skutku, już nie mówię o ordynarnych hepeningach, bo te przynoszą ale odwrotny efekt. .
To pokolenie musi zwyczajnie wymrzeć, a jesli kościół w tym czasie będzie się dalej kompromitował, a będzie, to dojdzie do tego do czego dojść musi.

Idź do biblioteki akademickiej powiedz, że chcesz się czegoś dowiedzieć na temat zjawiska przemocy seksualnej, poproś o rekomendacje książek i artykułów z ostatnich dziesięciu lat, albo zaatakuj Google scholar.

To o czym piszesz, nie ma wiele wspólnego z faktem, że sprawcą jest ksiądz. Podobne mechanizmy radzenia sobie z ciężkimi sytuacjami występują regularnie w przypadku każdej kategorii sprawców.

Kolejny argument na zasadzie “poczytaj sobie a na pewno dojdziesz do wniosku że to bez sensu”
:smiley: to jest po prostu słabe.
Chińczyku, czy wiesz o tym że jest taki przepis w kpk, który mówi że jeśli na przykład dyrektor szkoły dowie się o molestowaniu seksualnym ucznia, przez jednego z nauczycieli i nie zawiadomi natychmiast prokuratury, to już w tym momencie popełnia przestępstwo, lecz nie obejmuje on biskupów kk?

przecież ta kobita o której pisałem nie padła ofiarą księdza